Oj, jak mi się nie chce nic tu wypisywać. Komentować się też nikomu nie chce, może po prostu powinienem zacząć tu pisać pracę na historię Rosji, którą muszę oddać do końca listopada? Przynajmniej by mi Smakoł skomentował, czy jakich głupot nie wyplatam. No ale, skoro już zacząłem, to coś dorzucę. Po Laponii i super drogim Mikołaju ruszyliśmy nocnym pociągiem do Helsinek, a stamtąd do Tampere, a stamtąd do Helsinek a stamtąd do Hamenlinny a stamtąd do Helsinek. Helsinki przypominają nieco Gdańsk i mimo, że są jako stolica nieco droższe niż Tampere (nieco droższe, hehe, przy cenach w Finlandii 2 Euro w jedną czy drugą stronę już naprawdę nie robi różnicy), to gdybym miał okazję chyba następny wyjazd do Finlandii spędziłbym właśnie tam. Przede wszystkim morze, z tej strony jakby czystsze, poza tym duże miasto. Duże jak na ten kraj. Bo ostatnio ze znajomymi opowiadaliśmy sobie swoje miasta. Kiedy zabrał głos gość z Pakistanu to nam szczęki poopadały. Taki Pakistan wyobraźcie sobie ma miasto liczące sobie prawie 1/3 ludności Polski. Ale to nic, jeden Chińczyk z Pekinu (20mln mieszkańców) żalił mi się, że mu się tu nie podoba, bo w Pekinie na ulicy jest takie multum ludzi, że wystarczy wyjść na pierwszą lepszą ulicę, złapać jakiegokolwiek typa i już można się razem napić. No a Finowie raczej tak nie działają. Tutaj w tygodniu wszyscy są zajęci do oporu: studia, praca, studia i praca, studia i studia cokolwiek. Za to w weekend…. uuu, to się dzieje. Pijane całe Tampere. U nas by to nie przeszło, bo za dużo okazji w tygodniu, żeby przynajmniej piwo obalić.
Hamenlinna też piękne miasteczko, małe, z zamkiem całkiem urokliwym i nawet dość starym. Generalnie zresztą historia Finlandii nie jest wcale taka krótka i gdyby nie 700(800?) lat pod panowaniem Szwedów, to kto wie, co by tu się działo. Aż dziw, że fińskie dziewczyny ponoć nie takie ładne jak Szwedki, że się to przez tyle lat nie wymiksowało? Chociaż Polki też Niemki biją na głowę. Znajoma moja tutaj z Niemiec twierdzi, że Niemki są śliczne i że ona sama też niebrzydka. Zgadza się wszystko, tylko jej dziadkowie ze Śląska pochodzą, więc żadna z niej Hermenegilda
No, ale dość już tych rozważań, fotki.
























































